19.12.16

Róża

Róża to jeden z moich ulubionych kwiatów. Bardzo lubię tę nutę zapachową w kosmetykach. Ciężko mi zrezygnować z zakupu, gdy widzę na etykiecie informację na ten temat. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób ten składnik odstrasza. Na mnie jednak działa jak magnes. Zapraszam na mini przegląd kosmetyczny z różą w tle:)
Nie jestem szczególną fanką balsamów, mleczek czy maseł do ciała. Tym, co może mnie skłonić do użycia jest oczywiście zapach. Balsam Green Pharmacy Róża i Imbir subtelnie pachnie różą, na szczęście drugi tytułowy składnik jest niewyczuwalny. 
Konsystencja jest lekka, produkt szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Jego działanie oceniam bardzo dobrze (faktycznie nawilża i regeneruje przesuszoną skórę), choć priorytetem jest w tym wypadku zapach. Subtelny, otula ciało delikatnym zapachem. Wspomnę o kwestii drugorzędnej, czyli opakowaniu. Mimo, iż plastikowe, prezentuje się schludnie, podoba mi się taki apteczno-retro design:)

Wyraźną nutę róży znajdziemy w wodzie perfumowanej Chloe. Nuta róży jest tu dobrze wyczuwalna dla nosa. Zapach jest kwiatowy i krystalicznie świeży, w głębi osaczony nutką pudrowości. Uwielbiam te perfumy. Nie duszą, nie męczą. W mig przenoszą mnie do ogrodu pełnego kwiatów. Moja buteleczka niestety dobiega dna.
Okazuje się, że różą może też pachnieć róż do policzków. Takie właściwości posiada kosmetyk Chanel - mój jest w kolorze 72 Rose Initiale.
Mam go już trzy lata i nadal pięknie pachnie. Sam produkt jest wypiekany. To niezwykle dziewczęcy różowy róż, który muska policzki mgłą koloru. Bardzo lubię efekt jaki daje. Z wszystkich róży, które miałam, jedynie ten i Bourjois tak pięknie stapiają się ze skórą. 
W przypadku tego kosmetyku, zapach róży jest bardziej słodki, wyraźnie pudrowy. Zachwycam się nim podczas każdego użycia.
Gorąco polecam prezentowane kosmetyki wszystkim wielbicielkom róży. Może oczarują Was tak jak mnie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP