22.2.17

Dior J'adore Voile de Parfum

Dior J'adore  to jedne z tych perfum, które się kocha albo nienawidzi. Należę zdecydowanie do pierwszej grupy. Poznałam je kilka lat temu i niedawno postanowiłam odnowić tę znajomość.
Tym razem zdecydowałam się na wersję Voile - będącą czymś pomiędzy wodą perfumowaną a toaletową.
Zacznę od flakonu. Czyż nie jest piękny? Mnie osobiście kojarzy się z tajemniczą amforą z mojej ulubionej baśni o Alladynie. "Amforę" zdobi misterna szyjka wykonana z metalowych krążków, zwieńczona kroplą z sygnaturą marki. Płyn ma jasnozłoty kolor i już ta barwa kojarząca się z bogactwem sugeruje szyk i przepych tego zapachu.

Przejdźmy do samego zapachu. Według mnie to bardzo szykowne, pełne przepychu perfumy. Nazwa "Voile" może być myląca, odnosi się raczej do koncentracji zapachu niż do jego nut.  To intensywna kompozycja wyróżnia się z tłumu i kojarzy się z bukietem dojrzałych kwiatów. Całość jest odurzająca i charakteryzuje się pewną kremowością. Dominują tu irys, róża, piżmo. Trwałość jest rewelacyjna, zapach towarzyszy mi cały dzień.
Porównań do klasyka można się dopatrywać po kilkunastu minutach od aplikacji. Wybrzmiewają wtedy nuty J'adore EDP jednak wciąż w towarzystwie tej bliżej nieokreślonej kremowości. Całość określiłabym jako ciepłą i bliskoskórną.
Dla mnie Voile jeden z zapachów dobrych na wyjątkowe okazje. Takie było moje pierwsze skojarzenie, jednak jego zmysłowość i elegancja zachęcają by by skropić się Voile przed spotkaniem czy randką. Jest zmysłowy i elegancki jednocześnie.
J'adore Voile de Parfum to zapach mocno pudrowy. Trochę nie z tej epoki, trochę retro. Lubię, jednak moje serce należy do klasyka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP