3.3.17

EMOZIONE Salvatore Ferragamo

Emozione - scent of emotions
Ten napis wita mnie po otwarciu kremowej skrzyneczki. Takie frazesy sprawiają, że moje wymagania wobec perfum rosną. Zapach od Salvatore Ferrgamo został mi ofiarowany w prezencie świątecznym, dodam, że nie znałam go wcześniej. Markę kojarzę z kompozycją Signorina, którą uważam za poprawną i nic ponadto.
Samo opakowanie zwraca uwagę. Przyznam, ze pierwszy raz spotykam się z tak dopracowanymi detalami - i to w tej pudełkowej części. Solidny karton o kremowej barwie ozdobiony jest sygnaturą marki. Czcionka jest lekko wypukła i składa się z nadruku w złotym kolorze. Mój zestaw zawiera wodę perfumowaną o pojemności 50ml oraz balsam.
Tłoczenia wykonano z najwyższą starannością, opakowanie posiada też interesującą fakturę. Tak jak wspomniałam do zestawu dołączono balsam, który posiada lekką, wręcz wodnistą konsystencję. Sam w sobie nie ma intensywnego zapachu, stanowi raczej uzupełnienie perfum. Jednakże ze względu na błyskawiczne wchłanianie i przyjemne nawilżenie, lubię go stosować.
Chciałabym zwrócić uwagę na sam flakon. Moim zdaniem jest piękny. Boki zdobią skórzane paski w kremowym kolorze, atomizer posiada łańcuszek, który od razu skojarzył mi się z innym zapachem, ale o tym później. Do całości pasują pozłacane listwy i czcionka.
Przejdźmy do samego zapachu. Jeśli ktoś lubi Chloe Love w Emozione odnajdzie podobne nuty. Wiedziałam, że coś jest na rzeczy, jak tylko zobaczyłam ten łańcuszek. Perfumy są intensywne i pudrowe. Należą do kategorii szyprowo - pudrowej, co samo w sobie jest zapowiedzią sukcesu dla mojego nosa:) Według producenta to klasyczny i jednocześnie nowoczesny zapach, który uchwyca przyjemność emocji i poczucie pełni. Zdecydowanie się zgadzam z pierwszą częścią - perfumy te odbieram jako klasyczne, nieco retro, ale z dozą nowoczesności. Co do drugiej części - zapach nie wywołuje jakiś szczególnych emocji, ale nie sposób odmówić mu uroku.


W składzie znajduje się lubiana przeze mnie bergamotka, sprawca pudrowości irys, moja ukochana piwonia, której niestety tu nie czuję, bułgarska róża, a także paczula, zamsz i piżmo. Całość tworzy spójną i bliskoskórną, ciepłą kompozycję.
Perfumy te kojarzą mi się z wyjątkową okazją, chętnie użyłabym ich w dniu ślubu. Są wyraziste i bardzo charakterystyczne. Nie sposób pomylić ich z innymi. Mimo swej pudrowości, nie osaczają. Bardzo je polubiłam. Dodają szyku najprostszej kreacji. Sam zapach jest skrojony na moją miarę. Czuję się w nim świetnie. 
Polecam testy w perfumerii. 
Znacie, lubicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP